Zagrali dla Grzegorza Grzyba. Umiał pojednać dwie pasje: muzykę i kolarstwo

0

To był szczególny koncert. Dedykowany zmarłemu przed rokiem znakomitemu perkusiście zespołu Laboratorium i zapalonemu rowerzyście ze Stargardu Grzegorzowi Grzybowi. To był człowiek orkiestra – mówili jego przyjaciele.

Koncert odbył się wczoraj w Piwnicy Towarzystwa Przyjaciół Stargardu. Ale to dzisiaj mija rocznica jego śmierci w tragicznym wypadku na warszawskiej ulicy, gdy jadąc rowerem, został potrącony przez samochód.

Dzisiaj też, dzięki zabiegom menedżerki Laboratorium Alicji Perkowskiej,  radiowa Trójka uczciła Grzegorza Grzyba, puszczając po godz. 10 jego długą solówkę na perkusji. Prowadzący audycję Piotr Baron zapewnił: – W Trójce będziemy o nim pamiętać.

W imię tej pamięci odbył wczorajszy koncert. Wystąpiła grupa Kawuś Music Project w składzie: Michał Koniarski, Norbert Śliwa, Przemysław Czaplicki, Zdzisław Rakowski, Marcin Rakowski, Alex Marek. Muzycy grali kompozycje m.in. Michała Koniarskiego, Norberta Śliwy oraz standardy jazzowe i bluesowe. Panowie, tak jak zapowiadali, mieli na sobie koszulki z cytatem perkusisty: „Jak się gra jazz, to trzeba grać”.

Świetna muzyka, serdeczna atmosfera, wspomnienia, liczne anegdoty serwowane przez organizatorów koncertu i osoby spośród publiczności – sprawiły, że było to wyjątkowe wydarzenie.

– Byliśmy razem z Grzesiem w „kolejówce”. On już wtedy pukał wszędzie, na czym się dało – mówił Norbert Śliwa.

Koncertowi towarzyszył pokaz zdjęć z Grzegorzem Grzybem na ekranie. To efekt swoistej zbiórki pamiątek, związanych ze zmarłym muzykiem. Chwilami było bardzo wzruszająco.

– My wciąż jeździmy dla niego – mówił Piotr Chmielewski, strażak, rowerzysta ze Stargardzkiego Towarzystwa Cyklistów, którego członkiem był też Grzegorz Grzyb.

– To był człowiek orkiestra. Umiał pojednać dwie wielkie pasje: muzykę i kolarstwo – kontynuował Piotr Chmielewski. – Taki koncert ku pamięci Grzesia powinien być co rok.

Norbert Śliwa informował, że jak uda się wyremontować amfiteatr, to jest pomysł, by nazwać go imieniem zmarłego perkusisty.

Po głównym koncercie odbył się krótki jam session. Z Kawusiem zagrali m.in. Paweł Golimowski i 16-letni Mateusz Śliwa – ostatni uczeń Grzegorza Grzyba, po którym nastolatek odziedziczył werble.

tekst i zdjęcia Bożena Kuszela

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

SKOMENTUJ TEKST

Please enter your comment!
Please enter your name here