Rodzic interweniuje, MPK odpowiada

0

Nasz czytelnik poprosił nas o interwencję w sprawie jego 12-letniego syna, którego – zdaniem ojca – kontrolerzy Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji niewłaściwie potraktowali w czasie jazdy autobusem do szkoły, gdy sprawdzali bilety. MPK twierdzi, że doszło do nieporozumienia.

Jak relacjonuje ojciec, 26 listopada br. chłopiec jechał autobusem linii nr 8 z osiedla Lotnisko do szkoły na osiedlu Pyrzyckim. O godzinie 8:30 doszło do kontroli biletu, gdy 12-latek już wychodził z autobusu. Chłopak został spisany. Tam też pokazał ważną legitymacje szkolną, która uprawnia go do bezpłatnego przejazdu do szkoły i z powrotem do domu.

„Została zablokowana mu droga do wyjścia z autobusu i wypuścili go dopiero dwa przystanki dalej. Skutkowało to tym, że dziecko spóźniło się do szkoły. Co prawda mandat został anulowany, ale takie sytuacje nie powinny mieć miejsca.

Kontrolerzy, bo było ich trzech, prowadzili swoje czynności w upokarzającej atmosferze. Ich zachowanie było na tyle oburzające, że inni pasażerowie zwracali im uwagę. Nadto kazali podać imię, nazwisko i miejsce zamieszkania w obecności osób trzecich, nie dbając o dyskrecję. Budzi to wątpliwości w kontekście ochrony danych osobowych.

Dodam, że syn wrócił do  domu wstrząśnięty i jeszcze przez wiele godzin przeżywał zdarzenie z autobusu.

Dzieci w każdej sytuacji powinny być traktowane w sposób wyrozumiały, tak, aby działania kontrolne niosły ze sobą walor edukacyjny oraz nie wywoływały negatywnych skutków w psychice małoletnich oraz nie przyczyniały się u nich do braku zaufania do dorosłych” czytamy w mailu ojca 12-latka.

Co na to MPK?

Paweł Bielawski, kierownik Działu Obsługi Klienta w MPK Stargard, zapewnia: – W dniu 26 listopada 2019 r. kontrola biletów w autobusie linii komunikacyjnej nr 2 odbyła się prawidłowo, z zachowaniem wszelkich norm.

„Małoletnia osoba podczas kontroli wprowadziła kontrolera w błąd. Poproszona o bilet, oznajmiła osobie kontrolującej, że go nie posiada. Wówczas kontroler, słysząc te słowa, rozpoczął procedurę ustalenia danych pasażera.

Pasażer okazał legitymację szkolną, na której zawarte są dane osobowe potrzebne do ustalenia tożsamości pasażera. Podczas kontroli nie zostało wystawione wezwanie do zapłaty dla chłopca.

Kontroler podczas swoich czynności zapytał małoletniego pasażera, dlaczego nie posiada biletu. Dopiero wtedy chłopiec powiedział, że nie ma biletu, ponieważ porusza się na podstawie legitymacji szkolnej.

Ustalenie tego stanu rzeczy trwało tyle, że autobus w tym czasie przejechał dwa przystanki. Kontrolerzy wraz z chłopcem przesiedli się do drugiego autobusu, jadącego w przeciwną stronę, i dowieźli chłopca pod samą szkołę – tam, gdzie zamierzał wysiąść.

Gdy chłopiec wysiadł pod szkołą, przeprosił kontrolerów za zaistniałe zamieszanie. Całe zdarzenie trwało 7 minut, chłopiec nie spóźnił się do szkoły.

Tak więc było to nieporozumienie” – stwierdza Paweł Bielawski w przesłanym nam stanowisku.

Tyle obie strony. Ciekawe, że każda z nich podaje inny autobus, w którym doszło do kontroli biletów z udziałem 12-latka. Ale to dla meritum sprawy nie ma znaczenia…

opr. bk

fot. MPK Stargard

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

SKOMENTUJ TEKST

Wprowadź swój komentarz!
Wpisz imię