Błękitni Stargard. Obudzili się za późno

0

Po trzech dobrych meczach, w których Błękitni zainkasowali siedem punktów, przyszedł spadek formy. W meczu z Bytovią Bytów podopieczni Adama Topolskiego zagrali bezbarwnie i przegrali u siebie 1:3.

Błękitni Stargard – Bytovia Bytów 1:3 (0:2)

Bramki: 81. min. Kompanicki – 1. min. Ameyaw, 36. min. Bielawski (k), 63. min. Giel

Błękitni: Sasiak – Szrek, Konopski (54. min. Bochnak), Krawczun, Sitkowski – Sanocki (55. min. Kompanicki), Łysiak, Cywiński, Polkowski (68. min. Bednarski), Fadecki – Paczuk (63. min. Jabłoński)

Bytovia: Gostomski – Deleu, Piekarski, Rutkowski, Bielawski – Ameyaw, Lech, Zawistowski, Kwiatkowski (83. min.Hołtyn) – Czubak (83. min. Szela), Giel (90. min. Liberacki)

Środowy mecz rozpoczął się podobnie, jak ten sprzed półtora tygodnia ze Zniczem Pruszków, tylko tym razem wynik szybko otworzyli goście. Dźwięk gwizdka sędziego jeszcze dobrze nie ucichł, a Bytovia przeprowadziła akcję lewym skrzydłem, po której po dośrodkowaniu bramkę z główki zdobył Michael Ameyaw.

Błękitni mogli błyskawicznie odpowiedzieć. Do długiego podania doszedł Wojciech Fadecki, po chwili był już w polu karnym, ale piłka po jego strzale minęła dalszy słupek.

W 13. minucie bliscy podwyższenia wyniku byli przyjezdni, kiedy po kolejnym strzale z główki, tym razem Karola Czubaka, piłkę instynktownie wybronił Dominik Sasiak.

W okolicach 15. minuty dwukrotnie przed szansą na wyrównanie stanął Paweł Łysiak. Najpierw jednak uderzył na bliższy słupek i piłkę wyłapał Maciej Gostomski, a następnie zdecydował się na bezpośredni strzał z rzutu rożnego, po którym również skutecznie zainterweniował golkiper Bytovii.

Mimo kilku sytuacji gospodarzy, to przyjezdni zdobyli drugiego gola. We własnym polu karnym Karola Czubaka sfaulował Marcin Konopski, a podyktowanego karnego bezproblemowo wyegzekwował Adrian Bielawski. Po przerwie tempo meczu znacząco spadło, a akcji zarówno po jednej, jak i drugiej stronie było jak na lekarstwo. Mimo to w 63. minucie Bytovia zdołała ponownie zdobyć bramkę. Tym razem Paweł Zawistowski podał do wchodzącego w pole karne Błękitnych Piotra Giela, a ten spokojnie posłał piłkę obok Dominika Sasiaka.

Błękitni obudzili się dopiero w końcówce, kiedy pięknym strzałem w okienko gola zdobył Mateusz Kompanicki.

Dopiero wtedy gospodarze rzucili się do ataku, ale czasu było już zbyt mało, aby odmienić losy spotkania.

Po tej porażce stargardzianie wypadli ze strefy barażowej, ale utrzymali 7-punktową przewagę nad strefą spadkową.

W najbliższą niedzielę podopieczni Adama Topolskiego, już w obecności kibiców, zagrają u siebie z Pogonią Siedlce. Początek o godz.16.

tekst, fot. Marcin Kaczan

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

SKOMENTUJ TEKST

Wprowadź swój komentarz!
Wpisz imię