Błękitni Stargard. Szykuje się gorący finisz sezonu

0

Podopieczni Adama Topolskiego ponownie zawiedli kibiców, grając u siebie. Doznali porażki ze Stalą Rzeszów, tracąc bramkę w samej końcówce meczu. Co prawda pokonali na wyjeździe Legionovię Legionowo, ale nie zmieniło to ich sytuacji w tabeli.

Błękitni Stargard – Stal Rzeszów 0:1 (0:0)

Bramka: 89. min. Reiman

Błękitni: Rzepecki – Szrek, Krawczun, Ostrowski, Theus (90. min. Bednarski), Krawczun (90. min. Kompanicki), Bochnak, (46. min. Sanocki), Łysiak, Cywiński (65. min. Gawron), Fadecki, Paczuk

Stal:  Kaczorowski – Głowacki, Kostkowski, Góra, Trznadel, Michalik, Szeliga (90. min. Jarecki), Kotwica, Plewka (90. min. Szczepanek), Pląskowski (81. min. Pieczara), Goncerz (64. min. Reiman)

To był kolejny mecz z tych za sześć punktów, bowiem zarówno Stal, jak i Błękitni przed 30. kolejką mieli po 41 punktów, mając tylko jedno oczko przewagi nad strefą spadkową.

Po pierwszym gwizdku z większą determinacją do ataku ruszyli gospodarze. Skonstruowali kilka akcji podbramkowych, ale po żadnej z nich nie padł nawet strzał.

Z czasem do głosu zaczęli dochodzić przyjezdni. Najpierw zza pola karnego uderzył Piotr Głowacki, ale piłka przeszła obok słupka. W 15. minucie strzał z główki Damiana Michalika wybronił Mateusz Rzepecki.

Błękitni przypomnieli o sobie w 17. minucie, kiedy Wojciech Fadecki otrzymał piłkę na lewym skrzydle, zszedł do środka i uderzył z 20 metrów. Futbolówkę bez problemów wyłapał jednak Wiktor Kaczorowski.

Kolejne groźne akcje stworzyła Stal. W 25. minucie, po dośrodkowaniu Patryka Plewki, piłkę strzałem z główki obok słupka posłał Piotr Głowacki. W 29. minucie powinno być 0:1, ale Robert Trznadel po podaniu Damiana Michalika, mając przed sobą tylko stargardzkiego bramkarza, przestrzelił.

Jedna z nielicznych odpowiedzi miejscowych przyszła w 36. minucie, kiedy po ładnym dryblingu na strzał zdecydował się Michał Cywiński. I tym razem piłka nie znalazła drogi do bramki.

W drugiej połowie Błękitni nastawili się na kontry, ale żadna nie okazała się godna uwagi, bo najczęściej brakowało precyzji i kończyło się stratą.

Stal, mimo że również nie tworzyła groźnych akcji, w 89. minucie po dośrodkowaniu z lewego skrzydła zdobyła zwycięską bramkę. W polu karnym stargardzka defensywa nie upilnowała Wojciecha Reimana, który skutecznie strzelił z główki.

Stal nie tylko po tym meczu odetchnęła z ulgą w kontekście walki o utrzymanie, ale – jak wspomniał sam trener – im zależało, aby po tym meczu nadal liczyć się w walce o baraże.

W środę odbyła się kolejna seria spotkań. Podopieczni Adama Topolskiego, mając praktycznie nóż na gardle, wygrali na wyjeździe z Legionovią Legionowo. Awansowali w ligowej tabeli na 11. miejsce, ale nadal pozostał im tylko jeden punkt przewagi nad strefą spadkową.

W najbliższą niedzielę stargardzki zespół czeka pojedynek u siebie z wciąż niepewną utrzymania Garbarnią Kraków, a 25 lipca Błękitni stoczą wyjazdowy bój również z walczącymi o II-ligowy byt rezerwami Lecha Poznań.

Finisz tego sezonu będzie zatem gorący.

tekst, fot. Marcin Kaczan

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

SKOMENTUJ TEKST

Wprowadź swój komentarz!
Wpisz imię