PGE Spójnia Stargard. Zmazali plamę po Astorii, wygrali u siebie

0

Po przegranej u siebie z Enea Astorią Bydgoszcz trenerski stołek w PGE Spójni stracił Jacek Winnicki. Jego miejsce zajął sprawujący wcześniej rolę asystenta Maciej Raczyński. Debiut nowego szkoleniowca okazał się udany, bowiem stargardzianie wygrali u siebie z HydroTruck Radom różnicą 13 punktów.

PGE Spójnia Stargard – HydroTruck Radom 84:71 (21:17, 17:21, 18:20, 28:13)

PGE: Tarrant 16, Matczak 13, Steele 12, Młynarski 11, Gudul 9, Kostrzewski 8, Cowels III 8, Śnieg 7, Potap 0, Walczak 0, Szmit 0, Siewruk 0

HydroTruck: Zegzuła 15, Prahl 12, Ostojić 10, Griffin 9, Piechowicz 8, Wall 8, Neal 7, Lewandowski 2, Kurpisz 0

Po porażce z Enea Astorią Bydgoszcz, byłemu zawodnikowi Spójni, a teraz już pierwszemu jej szkoleniowcowi, przyszło poprowadzić zespół w meczu z ligowym sąsiadem HydroTruck Radom. W meczu o tyle ważnym, że stargardzianie po ośmiu spotkaniach mieli zaledwie 10 punktów i coraz bardziej oddalali się od strefy play-off, a przybliżali do miejsca spadkowego.

HydroTruck miał identyczną sytuację, zatem pojedynek ten miał podwójne znaczenie.

Początek napawał optymizmem, bo Spójnia wystrzeliła jak z procy. Najpierw, za sprawą Tomasza Śniega, zdobywając 4 punkty z rzędu, a następnie oddalając się gościom na 7 oczek, gdy do kosza trafili też Ricky Tarrant i Baylee Steele. Po dobrym fragmencie, trwającym 3 minuty, stargardzianie stanęli, a do odrabiania strat ruszył HydroTruck. W połowie pierwszej kwarty był już z remis – po 11.

Spójnia ponownie próbowała przejąć inicjatywę i częściowo udało się jej to, bowiem w końcówce tej odsłony wyszła na 4-punktowe prowadzenie.

W drugiej kwarcie przez długi czas utrzymywała się niewielka różnica na korzyść gospodarzy, jednak po 6. minucie dwiema „trójkami” przewagę punktową swojej drużynie dał Dayon Griffin. Jednak Spójnia jeszcze przed długą przerwą zdołała wyrównać wynik – po 38.

Po zmianie stron lepiej rozpoczęli goście, odskakując na 5 oczek. Stargardzianie szybko odrobili straty i w połowie trzeciej kwarty prowadzili jednym punktem, który z czasem powiększył się, dla odmiany, do 5 oczek na korzyść gospodarzy. I tym razem HydroTruck błysnął wówczas „trójkami”, tym razem autorstwa Filipa Zegzuły.

Do ostatniej kwarty to przyjezdni przystępowali z 2-punktową zaliczką, ale po rzucie za „2” Filipa Matczaka nic z niej nie zostało. Co więcej, kiedy Spójnia notowała kolejne trafienia, HydroTruck odpowiadał pudłami, w tym trzema niecelnymi „trójkami” z rzędu. Tym sposobem stargardzianie stopniowo zaczęli się oddalać. Z każdą kolejną minutą presja ciążąca na gościach rosła. Straty, niecelne podania, a do tego kolejne rzuty zza linii 6,75m, które nie znajdowały drogi do kosza, sprawiły, że na 3 minuty przed końcową syreną Spójnia prowadziła 18 punktami. HydroTruck zdołał jedynie zmniejszyć rozmiary nieuniknionej już porażki do 13 oczek.

Teraz podopiecznych Macieja Raczyńskiego, któremu u boku asystuje Michał Trypuć, czeka wyjazdowy maraton. Mecze będą rozgrywane nawet co 4-5 dni, a za rywali Spójnia będzie miała kolejno Anwil Włocławek, Asseco Arkę Gdynia i Polski Cukier Toruń.

Na własny parkiet stargardzianie wrócą dopiero 22 listopada, aby zmierzyć się z Polpharmą Starogard Gdański.

mk

fot. – źródło: https://spojniastargard.com

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

SKOMENTUJ TEKST

Wprowadź swój komentarz!
Wpisz imię