Błękitni Stargard. Grali w osłabieniu, ale walczyli do końca

0

W meczu XIV kolejki II ligi podopieczni Tomasza Grzegorczyka przegrali u siebie ze Zniczem Pruszków 2:3.

Błękitni Stargard – Znicz Pruszków 2:3 (0:2)

Bramki: 85. min. Ostrowski, 86. min. Bochnak – 19., 33. min. Tabara, 78. min. Wichtowski

Błękitni: Sasiak – Theus, Kujawa, Mosakowski (56. min. Niedojad), Sitkowski – Bochnak, Polkowski, Karmański (20. min. Ostrowski), Cywiński, Kaczmarek (68. min. Ryk) – Brzeziański (68. min. Starzycki)

Znicz: Jurczak – Bochenek, Wichtowski, Baran, Górski – Tabara (64. min. Zagórski), Machalski, Hrnčiar (46. min. Faliszewski), Tarnowski (83. min. Rackiewicz) – Gabrych (77. min. Kubicki), Zjawiński (82. min. Proczek)

Błękitni do niedzielnego meczu przystępowali, mając w dorobku 14 punktów i zajmując 14. miejsce w tabeli. Znicz miał oczko mniej i plasował się tuż pod stargardzką drużyną. Oba zespoły w walce o ligowe punkty spotkały się dotąd dziesięciokrotnie. Pięć razy padł remis, pięć razy górą byli Błękitni. Statystyki i własne boisko przemawiały zatem za gospodarzami, ale spotkanie zweryfikowało to.

Początek był niemrawy. Obie drużyny badały się, oddając strzały bardziej sprawdzające dyspozycję golkiperów, niżeli mające stworzyć realne zagrożenie. Jednak w 17. minucie poszło długie zagranie z połowy Znicza na uciekającego zawodnika tego zespołu. Zatrzymać próbował go Krystian Kujawa, ale w ruch poszły ręce, piłkarz gości padł na murawę, a sędzia bez namysłu pokazał graczowi Błękitnych czerwoną kartkę. Decyzja arbitra była jak najbardziej słuszna, bowiem zawodnik Znicza znalazłby się sam na sam z bramkarzem. I choć po tym faulu i rzucie wolnym bramka dla gości nie padła, po chwili przyjezdni cieszyli się z gola. Po zamieszaniu w polu karnym Błękitnych piłka wylądowała w okolicach 15 metra, skąd do bramki huknął ją Krystian Tabara. Stojący między słupkami Dominik Sasiak nawet się nie ruszył, odprowadzając jedynie futbolówkę wzrokiem do siatki.

Po tej bramce, mimo osłabienia, inicjatywę na murawie przejęli miejscowi. Co rusz sunęły akcje, po których Jan Jurczak dwoił się i troił, aby nie skapitulować. Strzałem z blisko 30 metrów próbował go pokonać Przemysław Brzeziański, ale tamten wybronił uderzenie. Michał Cywiński chciał zaskoczyć bramkarza Znicza bezpośrednim strzałem z rzutu wolnego, ale i tym razem Jan Jurczak był czujny. Dawid Polkowski z kolei trafił w poprzeczkę, uderzając bezpośrednio z rzutu rożnego.

Podczas gdy to dla Błękitnych bramka wisiała w powietrzu, strzelili ją goście. W 33. minucie do dośrodkowania najlepiej wyskoczył Krystian Tabara i mimo że jego uderzenie z główki nie było silne, a piłka leciała w ręce Dominika Sasiaka, ten przepuścił ją pod rękawicami.

To dość mocno ostudziło zapał gospodarzy i w pierwszej połowie nie stworzyli już akcji mogącej dać gola kontaktowego.

Po zmianie stron miejscowi również nie potrafili już tak żywiołowo zaatakować rywala. Co więcej, w 78. minucie po rzucie rożnym strzałem z główki na 3:0 dla Znicza podwyższył Maciej Wichtowski.

Kiedy wydawało się, że jest już po meczu, w zaledwie 2 minuty stargardzianie zdobyli dwa gole, dające nadzieje na uratowanie chociażby remisu.

Najpierw Mateusz Bochnak uciekł defensywie Znicza i pokonał Jana Jurczaka, a następnie Jakub Ostrowski wykorzystał zamieszanie w polu karnym gości, kierując futbolówkę do siatki.

Błękitni przycisnęli Znicz i do ostatniej, czwartej minuty doliczonego czasu gry atakowali. Ale już bezskutecznie.

Przegrana spowodowała, że przewaga podopiecznych Tomasza Grzegorczyka nad strefą spadkową stopniała do 3 punktów.

W najbliższą sobotę stargardzianie zagrają na wyjeździe z Olimpią Elbląg.

tekst, fot. Marcin Kaczan

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

SKOMENTUJ TEKST

Wprowadź swój komentarz!
Wpisz imię