PGE Spójnia Stargard. Pokonali Astorię, czas na lidera

0

Po falstarcie z MKS Dąbrowa Górnicza, PGE Spójnia pod wodzą Marka Łukomskiego rozkręca się. Najpierw pokonała Polski Cukier Toruń, a teraz Enea Astorię Bydgoszcz.

Enea Astoria Bydgoszcz – PGE Spójnia Stargard 84:88 (18:24, 21:22, 20:20, 25:22)

Enea: Chyliński 19, Bogucki 14, Gabrić 14, Nizioł 13, Nowakowski 8, Waterman 6, Sanders 6, Krasuski 4, Aleksandrowicz 0

PGE: Faust 26, Cowels III 14, Threatt 14, Kostrzewski 10, Steele 8, Młynarski 7, Gudul 6, Han 3

Z pierwszą syreną meczu z Enea Astorią Bydgoszcz do ataku ruszyła Spójnia, która po 2 minutach objęła 6-punktowe prowadzenie. Gospodarze odpowiedzieli jednak błyskawicznie dwiema „trójkami” i był już remis. Przez kolejne minuty pierwszej kwarty gra była wyrównana i dopiero w końcówce inicjatywę ponownie objęli goście. Za sprawą Nicka Fausta i Mateusza Kostrzewskiego stargardzianie ponownie zyskali przewagę 6 oczek.

W drugiej odsłonie, choć punktowanie rozpoczął ponownie Nick Faust, kolejne minuty należały do miejscowych, którzy odrobili straty i zyskali oczko więcej. Wtedy na parkiecie zaczął rządzić duet Raymond Cowels III i Nick Faust. Skuteczne akcje spod kosza, do tego rzuty za „3” pozwoliły Spójni wypracować 7-punktowe prowadzenie, z którym drużyna schodziła na długą przerwę.

Po zmianie stron sytuacja się odwróciła. Podczas gdy Spójnia przez 3 minuty nie mogła znaleźć drogi do kosza, Enea zdobyła 9 punktów. Przerwał to dopiero Baylee Steele, po którym „trójkowy” show rozpoczęli Mateusz Kostrzewski, Jay Threatt, Raymond Cowels III i Francis Han. Dokładając do tego punkty spod kosza, trzecią kwartę Spójnia kończyła z identyczną przewagą jak drugą (59:66).

W ostatniej odsłonie podopieczni Marka Łukomskiego nie przespali już początku. Kontrolowali przebieg spotkania, natychmiast odpowiadając na punkty zdobywane przez miejscowych. Zdarzyły się jednak krótkie przestoje, które wpłynęły na końcówkę. Na nieco ponad minutę przed ostatnią syreną Enea zbliżyła się na 3 oczka. Po chwili Jay Threatt trafił tylko jeden z dwóch osobistych, Adrian Bogucki rzucił za „2” i zrobiły się 2 punkty różnicy. Do końca były 33 sekundy. Wtedy Spójnia maksymalnie wykorzystała czas rozegrania swojej akcji, którą skutecznie wykończył Jay Threatt. Pozostało 10 sekund, a Spójnia prowadziła 4 punktami. Na rzuty zza linii 6,75m zdecydował się Michał Chyliński, ale dwa razy spudłował.

Spójnia mogła cieszyć się ze zwycięstwa, które ponownie wprowadziło ją do strefy play-off.

W najbliższy piątek ekipę Marka Łukomskiego czeka mecz u siebie z liderującym Enea Zastal BC Zielona Góra. Początek o godz.16.

mk

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

SKOMENTUJ TEKST

Wprowadź swój komentarz!
Wpisz imię