PGE Spójnia Stargard. Nerwowa, ale szczęśliwa końcówka

0

Po minimalnej, bo zaledwie dwupunktowej, porażce wyjazdowej z zespołem Grupa Sierleccy Czarni Słupsk, tym razem podopieczni Marka Łukomskiego zanotowali minimalne, bo trzypunktowe, zwycięstwo u siebie z Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz.

PGE Spójnia Stargard – Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz 89:86 (20:20, 23:15, 23:27, 23:24)

PGE: Gilder 27, Neal 24, Młynarski 13, Spires 11, Szymkiewicz 7, Steele 5, Śnieg 2, Szmit 0

Enea: Camphor 20, Čavars 15, Waskpun 12, Nizioł 11, Zębski 9, Pluta 9, Herndon 6, Chyliński 4, Aleksandrowicz 0, Krasuski 0

W pierwszej kwarcie sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Raz minimalne prowadzenie obejmowali gospodarze, by po chwili to goście mogli cieszyć się z kilkupunktowej przewagi. Ostatecznie po 10 minutach był remis 20:20.

Drugą odsłonę lepiej rozpoczęła Spójnia, która stopniowo budowała przewagę. Astoria próbowała jej w tym przeszkadzać, ale większa skuteczność w tej części meczu była po stronie gospodarzy. Na 33 sekundy przed długą przerwą różnica sięgnęła 10 punktów na korzyść stargardzian (43:33), jednak po dobrej akcji podkoszowej gości, zespoły do szatni schodziły przy wyniku 43:35 dla Spójni.

Po zmianie stron najpierw za „2” trafiła Astoria. W odpowiedzi gospodarze rzucili „dwójkę” i „trójkę”, po czym przez większą część trzeciej kwarty utrzymywali dystans w okolicach 10 oczek. Przewaga ta zaczęła topnieć na 3 minuty przed jej końcem. Spójnia wówczas stanęła, a Astoria zdobyła siedem punktów z rzędu.

Do ostatniej kwarty stargardzianie przystępowali z przewagą czterech oczek, ale ona szybko wzrosła. Tym razem to goście nie mogli wstrzelić się w kosz, a Spójnia rzuciła w tym czasie sześć punktów (72:62). Astoria nie dawała za wygraną i goniła wynik. Pierwsze efekty pojawiły się w połowie kwarty, kiedy różnica stopniałą do zaledwie jednego oczka (77:76), a na dwie minuty przed końcem spotkania to goście wyszli na jednopunktowe prowadzenie (83:84). Rozpoczęła się gra nerwów, w której lepsi okazali się stargardzianie. Najpierw Erick Neal wykorzystał dwa osobiste, ale Wesley Washpun szybko odpowiedział „dwójką”. Wtedy ponownie Erick Neal zdobył dwa oczka, tym razem z akcji. Zrobiło się 87:86 i blisko 1,5-minuty do końca. Mateusz Zębski nie wykorzystał okazji do zniwelowania straty i spudłował za”2”, ale po chwili nie trafił też Kacper  Młynarski, który rzucił zza linii 3,75m. Piłka ponownie była po stronie Astorii, jednak niecelny rzut z wyskoku oddał Wesley Washpun. Piłka wylądowała w koszu dopiero po rzucie Admona Gildera. Spójnia prowadziła 89:86, a do końca  pozostało 11 sekund. Jedynym ratunkiem dla przyjezdnych była „trójka”, która gwarantowała dogrywkę. Ciężar na swoje barki wziął Michał Chyliński. Oddał rzut na 0,1 sekundy przed ostatnią syreną w tym meczu i nie trafił.

W szeregach Spójni zapanowała radość. Podopieczni Marka Łukomskiego po 15 meczach mają 22 punkty, co daje im 11. miejsce w tabeli. Do strefy play-off tracą tylko jedno oczko.

A tuż po świętach, bo 27 grudnia, zachodniopomorskie derby. PGE Spójnia Stargard zmierzy się na wyjeździe z Kingiem Wilki Morskie Szczecin. Początek o godz. 18.

mk

grafika – źródło: https://spojniastargard.com/

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

SKOMENTUJ TEKST

Wprowadź swój komentarz!
Wpisz imię