PGE Spójnia Stargard. Są na fali, dali radę liderowi

0

Podopieczni Sebastiana Machowskiego wygrali trzeci mecz z rzędu. Niesieni dopingiem własnej publiczności pokonali Mistrza Polski i aktualnego lidera tabeli, WKS Śląsk Wrocław.

PGE Spójnia Stargard – WKS Śląsk Wrocław 81:79 (23:13, 23:34, 17:16, 18:16)

PGE: Fortson 18, Penava 17, Benson 14, Mathews 11, Clarke 10, Brenk 6, Gruszecki 5, Śnieg 0, Kikowski 0

WKS: Kolenda 17, Martin 16, Nizioł 14, Morgan 12, Dziewa 11, Bibbs 6, Tomczak 3, Gołębiowski 0

Spójnia rozpoczęła od sześciu punktów z rzędu, po czym taką serię zanotowali goście. Przez kolejne dwie minuty wynik oscylował przy remisie, aż inicjatywę ponownie udało się przejąć miejscowym. Po dwa oczka zdobyli Ajdin Penava i Barret Benson, a „trójkę” zapisał na swoim koncie Jordan Mathews, co dało Spójni prowadzenie 16:9. Przerywnik stanowił osobisty Łukasza Kolendy, po którym po „dwójce” zaliczyli Karol Gruszecki oraz Ajdin Penava. Dystans na korzyść stargardzkiej drużyny sięgnął dziesięciu oczek i utrzymał się do końca pierwszej kwarty.

Po dwóch minutach drugiej odsłony strata przyjezdnych zaczęła się stopniowo zmniejszać. Ambitna gonitwa drużyny z Wrocławia przyniosła oczekiwane efekty na minutę przed długą przerwą. Wówczas, po „trójce” Justina Bibbsa, WKS wyszedł na jednopunktowe prowadzenie, z którym zszedł do szatni.

Trzecia kwarta minęła pod znakiem wymiany ciosów. Żadna ze stron nie potrafiła na dłużej wypracować i utrzymać prowadzenia, stąd też po kolejnych 10 minutach na tablicy widniał remis, 63:63.

Ostatnia odsłona przez pierwsze trzy minuty wyglądała jak poprzednia kwarta. Wtedy zza linii 6,75m trafili Brody Clarke i Courtney Fortson. WKS szybko zniwelował stratę sześciu punktów. Do samego końca wynik pozostawał sprawą otwartą. Na 1,17min. przed ostatnią w tym meczu syreną, po „trójce” Brody’ego Clarke’a Spójnia miała oczko więcej, ale na 24 sekundy przed końcem to WKS prowadził 79:78. Piłka była po stronie stargardzian, którzy rozegrali akcję, wykorzystując maksymalnie czas i trafiając za „3”. Przyjezdnym pozostało postawić wszystko na jedną kartę i też wykonać rzut za „3”. Ciężar na swoje barki wziął Conor Morgan, ale spudłował. Hala OSiR wybuchła radością, bo to oznaczało jedno – trzecie z rzędu zwycięstwo Spójni.

Podopieczni Sebastiana Machowskiego pokonali Mistrza Polski, a zarazem aktualnego lidera tabeli i wskoczyli na szóste miejsce.

W najbliższą sobotę Spójnia zagra na wyjeździe z przedostatnią Enea Abramczyk Astorią Bydgoszcz.

mk

fot. FB Spójnia Stargard

Poprzedni artykułBłękitni Stargard. Powrócili do treningów – bez trzech zawodników
Następny artykułJerzy Wąsiewicz. Obrazy podarowane. Aukcja przełożona na finał WOŚP – 29 stycznia


Zanim dodasz komentarz – zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj