Noc Bibliotek. Szukali wspólnego języka

0

Książnica Stargardzka zamieniła się w sobotę 5 października w bibliotekę Babel, o której pisali Borges i Eco, w której wiedza rozbrzmiewała w różnych językach i objawiała się w wielu sposobach komunikacji. A wszystko to przesiąknięte zostało dobrym nastrojem i pozytywną energią, w myśl hasła „Znajdźmy wspólny język ”, zachęcającego do poszukiwań i działań.

Taka była stargardzka odsłona ogólnopolskiej akcji Noc Bibliotek. Książnica Stargardzka była jedną z 1800 bibliotek z całej Polski, które wzięły w niej udział.

Ideą akcji było, aby „w niekonwencjonalny sposób zachęcać do korzystania z zasobów bibliotek jako najbardziej otwartych i dostępnych instytucji kultury z ofertą dla osób w każdym wieku, miejsc wspólnych, łączących ludzi, lokalnych centrów żywej kultury i edukacji”. To bogactwo najprzeróżniejszych form komunikacji udało się zaprezentować w bibliotece w Stargardzie.

Odkryć w sobie talent do pisania

Szukanie wspólnego języka rozpoczęło się w Książnicy już o godz. 16. Warsztaty krótkich form pisarskich w stylu Loesje poprowadziła Kamila Romanowicz, szczecińska koordynatorka grupy Loesje Polska. Udało jej się otworzyć umysły uczestników i wyeliminować wewnętrznego cenzora, sprawić, że każdy z nich mógł odkryć w sobie ukryty talent do pisania.

Po takiej rozgrzewce można było śmiało dołożyć swoje zdanie, wtrącić własne „pięć groszy” w opowiadanie zatytułowane „Nieoczywista historia biblioteki”, które przez całą Noc Bibliotek powstawało w Dziale Pedagogicznym na wielkich pergaminach. Tuż obok, w czytelni tego działu, języka robotów próbowała nauczyć osoby w każdym wieku Joanna Szczecińska ze Stowarzyszenia Omne Verbum. Znajomość podstaw programowania sprawiła, że małe sztuczne inteligencje posłusznie wykonywały polecenia wydawane przez homo sapiens.

Relikty do komunikowania się

Po tej technicznej wprawce można było zrobić niewielką wyprawę w „prz…szłość”. …Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce…  W Dziale Dziecięco-Młodzieżowym odtworzono wnętrze statku Lorda Vadera, który wraz ze swoimi szturmowcami, w nieziemskiej atmosferze, rozpościerał ciemną stronę mocy poprzez magnetyczne powierzchnie sferyczne. Był to element promocji serii ponad 50 komiksów z serii „Star Wars”, które już od 8 października można wypożyczać w Dziale Dziecięco-Młodzieżowym Książnicy.

Pełen technologicznych reliktów był natomiast Dział Multimedialny, w którym zgromadzono wiele urządzeń do komunikowania się. Oprócz telefonów, które wyszły już z użycia, były też instrumenty muzyczne, dzięki czemu uczestnicy zaczerpnęli z języka duszy i z języka dźwięków. Piętro niżej, w Sali Teatralnej, językiem ciała posługiwali się uczestnicy tanecznych warsztatów salsy. Choreograf Marta Klisowska ze Szkoły Tańca „Sorpresa” uzmysłowiła zmysłowość latynoamerykańskich kroków tanecznych, dzięki którym można wyrażać tak wiele uczuć.

Znaleźli wspólny język zabawy

Znajomość mowy ciała była przydatna w potańcówce zorganizowanej na zakończenie stargardzkiej Nocy Bibliotek w Czytelni Głównej i Informatorium. Przeboje dawne i współczesne połączyły wszystkich nocnych marków. Zupełnie niezaplanowaną gwiazdą wieczoru była Julita Kożuszek, aktorka pochodząca z naszego miasta, która zaśpiewała kilka piosenek z okresu międzywojnia, a także J.J. Należytego i A. Osieckiej. Warto przy tym odnotować, że show gorączki sobotniej nocy zaprezentowały bibliotekarki Książnicy, które przygotowały na tę okazję specjalny układ choreograficzny, nawiązujący do słynnego przeboju kinowego z Johnem Travoltą.

Przez cały czas można było w Książnicy napić się kawy i herbaty z różnych stron świata. W ten sposób szlifowany był język smaku tak przecież różny w różnych kulturach. Nie sposób wymienić wszystkich działań podejmowanych tego dnia – warsztaty z komiksu, projekcja filmu „Ptyś i Bill”, flirt towarzyski z Markiem Hłaską, gry planszowe, gra terenowa „Szyfrozagadka”, prezentacja multimedialna poświęcona twórczości Fryderyka Szopena, kiermasz bezpłatnej książki i płyty analogowej oraz nagrody, cukiereczki i łakocie – wszystko to stało się udziałem tych, którzy przyszli do stargardzkiej biblioteki.

W sobotę 5 października w Książnicy Stargardzkiej wydarzyło się coś znakomitego i unikatowego. Przez sześć godzin, ponad trzystu ludzi komunikowało się ze sobą na różne sposoby, poszukując wspólnego języka dobrej zabawy. I znaleźli go.

(r), fot. – źródło: Książnica Stargardzka

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

SKOMENTUJ TEKST

Please enter your comment!
Please enter your name here