Grali dla Grzegorza Grzyba i tęsknili za Nim

0

Pierwsze Grzybogranie Music Festival 2019 za nami. Wystąpili wspaniali muzycy. Na ich grę i śpiew wspaniale reagowała publiczność. – To ogólnopolska impreza. Będziemy się widzieć co rok – powiedziała Alicja Perkowska, menadżerka zespołu Laboratorium, w którym przez ostatnie 10 lat grał na perkusji Grzegorz Grzyb.

Koncert odbył się 19.11. w Miejskim Browarze Stargard w obecności sióstr zmarłego perkusisty – Elżbiety i Joanny.

– Tym wydarzeniem upamiętniamy Grzegorza Grzyba – mówiła Sylwia Wieleba ze Stowarzyszenia B-moll.

Usłyszeć czułość i rozpacz

Jako pierwszy zagrał basista Tomasz „Kciuk” Jaworski. Ale zanim to nastąpiło, powiedział: – Wspominamy Grzesia, tęsknimy za nim. Ja tęsknię. Zagram dla niego requiem.

To co grał, z pomocą elektroniki, było bardzo przejmujące: liryczne tony mieszały się z dramatycznymi. Można było usłyszeć czułość i rozpacz.

Zachęcony owacją basista poprosił o dodatkowe trzy minuty i wykonał jeszcze jeden utwór dla Grzesia.

Po nim wystąpił kwartet w składzie: Bernard Maseli grający na instrumencie elektronicznym KAT, basista Mirosław Wiśniewski, perkusista Przemysław Kuczyński i gitarzysta Marek Raduli.

– To kwartet Benek Rządzi – zapowiedział żartobliwie Janusz Grzywacz z Laboratorium.

Żywiołowy Bernard Maseli

Muzyka kwartetu też porwała publiczność. Szczególne wrażenie robił grający na KAT Bernard Maseli. Szalał przy tym instrumencie. I jak grał! Co i rusz rozlegały się brawa. Także m.in. dla Przemysława Kuczyńskiego, który zagrał kawałki Grzegorza Grzyba.

– Grześ tak się nie pocił, jak ja, gdy grał takie solówki – stwierdził muzyk.

Później solo na basie zagrał, bardzo emocjonalnie, Krzysztof Ścierański. Pod koniec dołączył do niego Marek Stryszowski z piękną improwizowaną wokalizą.

– Jestem najdłużej grającym z Grzesiem basistą. To ja pokierowałem go do Warszawy, do klubu Akwarium. Szkoda, że odszedł tak szybko. Wcześniej przez 4 dni jechaliśmy razem samochodem. Później rozdzwoniły się telefony… – wspominał Krzysztof Ścierański.

Laboratorium – u progu 50-lecia

W końcu na scenie pojawił się zespół Laboratorium w składzie: Janusz Grzywacz – instrumenty klawiszowe, Marek Stryszowski – śpiew, saksofon sopranowy, Krzysztof Ścierański – bas, Marek Raduli – gitara, Paweł Dobrowolski – perkusja (następca Grzegorza Grzyba) oraz – gościnnie – Bernard Maseli – KAT.

– W przyszłym roku będziemy obchodzić okrągłą rocznicę – mówił Janusz Grzywacz, odnosząc się do daty 1970 roku – początków Laboratorium. – Po ponad 30 latach przerwy nagraliśmy w ub.r. nowy album „NOW”. Gramy tam stare utwory i trochę nowych.

Płytę nagrali: Janusz Grzywacz, Marek Stryszowski, Marek Raduli, Krzysztof Ścierański oraz RIP Grzegorz Grzyb ze specjalnym gościnnym udziałem Bernarda Maseli, O.S.T.R.’a oraz Jaroza.

Koncert Laboratorium był wisienką na torcie. Muzycy pokazali klasę, grając – jak zapowiadał Janusz Grzywacz – stare i nowe kompozycje, wśród których były wokalizy Marka Stryszowskiego. Był też specjalnie skomponowany, dość przewrotny, walczyk dla Grzesia. Za to wszystko były kolejne owacje, na ogół – na stojąco.

Odwiedzili grób Grzegorza Grzyba

– Czas, który spędziliśmy z Grześkiem, był fantastyczny – to był czas fantastycznych uniesień na scenie. Nie smućmy się, teraz też Grzesiek gra ze wspaniałą orkiestrą – powiedział na koniec Marek Stryszowski.

Cały koncert był wyjątkowym przeżyciem. I chyba dla obu stron. Słychać i widać było, że występujący dali z siebie wszystko, a publiczność sowicie to nagrodziła.

Na drugi dzień po koncercie muzycy odwiedzili grób Grzegorza Grzyba.

Organizatorzy festiwalu: Laboratorium – Alicja Perkowska i Stowarzyszenie Artystyczne B-moll – Sylwia Wieleba przy wsparciu partnerów: Polskiej Fundacji Muzycznej i Miejskiego Browaru Stargard.

Patronem medialnym wydarzenia była Stargardzka.pl

tekst i zdjęcia Bożena Kuszela

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

SKOMENTUJ TEKST

Please enter your comment!
Please enter your name here