Błękitni Stargard. U siebie zwyciężyła ambicja

0

W meczu 26. kolejki II ligi podopieczni Adama Topolskiego wygrali u siebie z Sokołem Ostróda 3:1.

Błękitni Stargard – Sokół Ostróda 3:1(0:1)

Bramki: 67. min. Polkowski, 89. min. Cywiński, 90. min. Niedojad – 3. min. Wicki

Błękitni: Sasiak – Andrzejewski, Ostrowski, Wajsak, Mruk (64. min. Sitkowski), Bochnak, Krawczun (46. min. Niedojad), Polkowski, Cywiński, Boniecki (46. min. Kaczmarek), Walków

Sokół: Niezgoda – Mazurowski, Żwir, Tuer, Zimmer, Zalewski (90. min. Dobosz), Czajkowski, Wicki (46. min. Rugowski), Gajda, Wolny, Siemaszko (65. min. Kalinowski)

Błękitni do sobotniego meczu przystępowali ze świadomością, że choć nie są w strefie spadkowej, to mają tyle samo punktów, co znajdująca się w niej Olimpia Grudziądz. Jesienią, grając na wyjeździe, stargardzianie pokonali beniaminka z Ostródy 2:0. Wówczas obie bramki strzelił Przemysław Brzeziański, którego w rewanżowym pojedynku zabrakło.

Samo spotkanie rozpoczęło się fatalnie dla gospodarzy. Już w 3. minucie po rzucie rożnym strzał z główki oddał Krzysztof Wicki. Co prawda Dominik Sasiak obronił, ale przy dobitce tego samego zawodnika, stargardzki golkiper nie miał już szans.

Szybko stracona bramka ewidentnie podcięła skrzydła piłkarzom z Ceglanej. Przegrywali niemal wszystkie pojedynki główkowe z bardziej rosłymi piłkarzami Sokoła, a do tego sami fatalnie konstruowali akcje, w których widoczny był brak zrozumienia i czytania podań. Do tego pojawiały się niebezpieczne straty, jak chociażby ta Michała Cywińskiego z 16. minuty w środku pola. Wówczas piłkę przejął autor pierwszego gola Krzysztof Wicki, pokonał kilkanaście metrów i z okolic pola karnego uderzył nad poprzeczką.

Z kolei w 21. minucie silny strzał Dawida Wolnego wybronił Dominik Sasiak.

Mimo przewagi gości i lepszych sytuacji, do przerwy utrzymał się wynik 0:1. Wtedy trener Błękitnych Adam Topolski dokonał dwóch zmian. Zamiast Bartosza Bonieckiego i Huberta Krawczuna, na murawę wybiegli Tomasz Kaczmarek oraz Damian Niedojad. Czy te zmiany, czy może też ostra rozmowa w szatni – nie wiadomo, co zdecydowało, faktem jest, że po przerwie na boisko wyszła zupełnie odmieniona drużyna gospodarzy.

Stargardzianie rzucili się na rywali już z pierwszym gwizdkiem drugiej odsłony. Ale Sokół nie pozostał dłużny. Mecz nabrał tempa, a akcje przenosiły się z jednej strony na drugą. Mimo upływających minut żaden z zespołów nie potrafił jednak zdobyć gola. Aż do 67. minuty, kiedy to po akcji prawym skrzydłem piłka trafiła na 15. metr do Dawida Polkowskiego. Ten przełożył ją na lewą nogę i – jak to się mówi – „zdjął w bramce pajęczynę”. W szeregach Błękitnych zapanowała radość, a w piłkarzy wstąpiła wiara, że mogą ten mecz nawet wygrać. Cisnęli Sokół, aż w 89. minucie po zamieszaniu w polu karnym piłka wylądowała pod nogami obchodzącego tego dnia urodziny Michała Cywińskiego. Kapitanowi Błękitnych nie pozostało nic innego, jak z 2 metrów umieścić futbolówkę w siatce.

Co więcej, w doliczonym już czasie gry Sokół otrzymał jeszcze jeden cios. Po kontrze na listę strzelców wpisał się Damian Niedojad, ustalając wynik spotkania na 3:1.

Błękitni dzięki wygranej odskoczyli od strefy spadkowej na dwa punkty. Niestety, dzisiaj przegrali na wyjeździe z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie, Hutnikiem Kraków – 4:1.

tekst, fot. Marcin Kaczan

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

SKOMENTUJ TEKST

Wprowadź swój komentarz!
Wpisz imię