MOPS. Nieetyczne zachowanie pracownicy. Jest zawiadomienie do prokuratury i zwolnienie z pracy

55

Umiera samotna podopieczna Ośrodka. Rodzina na Mazowszu dowiaduje się o tym przez przypadek. W tle jest przeniesienie własności domu na rzecz opiekunki. Dyrektor MOPS: – Zgodnie z Regulaminem Organizacyjnym oraz Kodeksem Etyki Pracownika Socjalnego, tego rodzaju sytuacje są absolutnie niedopuszczalne, a każdy pracownik dopuszczający się ich naruszenia musi liczyć się z natychmiastową reakcją i surowymi konsekwencjami.

Nazywam się Grzegorz Rzeźniczak. Muszę poinformować o sytuacji, jaka mnie spotkała. Dotyczy urzędników stargardzkiego MOPS i ich działalności „ubocznej” – to początek maila, jaki otrzymaliśmy.

2 stycznia zmarła moja ciocia Henryka Starosta zamieszkała w Stargardzie przy ul. Paderewskiego (…). Była ona podopieczną MOPS w związku z wiekiem (90 lat) i ograniczeniami ruchowymi. Ciocia była osobą mieszkającą samotnie, ale utrzymującą stały kontakt telefoniczny z rodziną (nikt z rodziny już nie mieszka w Stargardzie ani w jego okolicach). Co najmniej raz w tygodniu rozmawiała ze swoimi równie wiekowymi siostrami oraz siostrzeńcami. Z uwagi na wiek i wynikające z niego ograniczenia ciocia korzystała z pomocy MOPS – płaciła z emerytury ok. 110 zł miesięcznie, aby dwa razy w tygodniu na dwie godziny przychodziła do niej pracownica MOPS, przynosiła zakupy, kupowała leki, opłacała rachunki itd. Wszystko powyższe było finansowane przez ciocię, a osobą opiekującą się ciocią była pani M. (…).

„Wyłącznie z dobroci serca”

5 stycznia znajoma cioci zadzwoniła do członków rodziny z pytaniem, kiedy odbędzie się pogrzeb, bo była świadkiem wynoszenia zwłok cioci z jej domu. W ten sposób dowiedzieliśmy się o jej śmierci. Należy dodać, że rodzina nie została powiadomiona, choć od lat wszystkie dane kontaktowe z rodziną były w kuchni na stole w notesie – na „w razie czego”. Okazało się że ciocia zmarła 2 stycznia i fakt ten opiekunka pani M. (…) przed rodziną ukryła. Nie tylko nie poinformowała rodziny o zgonie, ale sama próbowała pochować podopieczną, w tajemnicy nie tylko przed rodziną. Także wbrew przyjętym zwyczajom nie pojawiły się nigdzie klepsydry, a zakład pogrzebowy (…) został poproszony o nieudzielanie informacji na temat pochówku. Przez wiele godzin rodzina usiłowała ustalić, czy ciocia naprawdę nie żyje. Po wielu staraniach potwierdziliśmy zgon cioci oraz że na dzień 11 stycznia został wyznaczony termin pogrzebu. (…) W rozmowie telefonicznej pracownicy zakładu pogrzebowego wyparli się tego. Kiedy rodzina zagroziła zakładowi zgłoszeniem sprawy na policję, zadzwoniła do nas pani M. (…) Oświadczyła, że była opiekunką cioci z dobroci serca. Zajmując się osobą samotną i nieporadną, zyskała zaufanie cioci, w efekcie którego ciocia kazała się pochować w tajemnicy przed rodziną, a cztery miesiące przed śmiercią zawarła na rzecz swojego „anioła stróża” umowę dożywocia, przenosząc własność swojego domu. Co prawda ciocia dalej za wszystko płaciła (media, podatki, wyżywienie, leki itd.), ale umowę u notariusza podpisała.

Zaznaczam – byliśmy z ciocią w stałym kontakcie telefonicznym – wiele osób z rodziny. Ostatni kontakt z rodziną był w sylwestra. Ciocia nigdy nikomu nie wspomniała o opiece innej niż MOPS, za swoje utrzymanie ciocia płaciła sama, dane rodziny były pod ręką, a jednak z jakiegoś powodu pani M. zależało na ukryciu faktu zgonu cioci nie tylko przed rodziną, ale także przed światem w ogóle. Pokazując umowę dożywocia rodzinie, pani M. starannie zasłoniła swoje dane, w tym imię i nazwisko. Nawet na pogrzebie cioci twierdziła, że poznała ciocię przez swojego ojca i opiekowała się nią wyłącznie z dobroci serca. Dopiero w ostatnich dniach okazało się że jest to pracownica MOPS. (…) Obecnie podjęła natychmiastowe działania, aby spieniężyć majątek po cioci, zanim zostanie ustalony krąg uprawnionych spadkobierców. Sprawa jest nie tylko bulwersująca, ale także budzi poważne wątpliwości co do etyczności i zgodności z prawem. Nie wiem, czy przypadek cioci jest odosobniony, czy jest to część czegoś większego, niemniej uważam, że sprawa powinna ujrzeć światło dzienne”.

Z uwagi na powagę zarzutów

Skontaktowaliśmy się z dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Stargardzie Małgorzatą Olejnik, aby odniosła się do tej sprawy.

W przesłanym nam stanowisku dyrektor informuje, że MOPS w Stargardzie został powiadomiony przez rodzinę (siostry) pani Henryki Starosty o zdarzeniach opisanych przez Grzegorza Rzeźniczaka.

– Niezwłocznie podjęto wewnętrzne postępowanie wyjaśniające, w trakcie którego ustalono, że pani Henryka Starosta korzystała z usług opiekuńczych świadczonych przez opiekunki domowe, zatrudnione w MOPS. Natomiast, jak z dokumentów wynika, pani M., będąca pracownicą Ośrodka, nie świadczyła usług jako opiekunka u pani Henryki Starosty. Z wyjaśnień uzyskanych od pani M. wynika, że jej znajomość z panią Henryką Starostą miała wyłącznie charakter prywatny – mówi dyrektor stargardzkiego MOPS. – Niemniej jednak, z uwagi na powagę zarzutów kierowanych w stosunku do pani M. przez członków rodziny pani Henryki Starosty, podjęto decyzję o skierowaniu zawiadomienia do Prokuratury Rejonowej w Stargardzie o możliwości popełnienia przestępstwa przez panią M. Ponadto pani ta od dnia 21 stycznia 2021 r. przestaje być pracownikiem MOPS w Stargardzie. Podkreślam z całą mocą, że MOPS jest instytucją zaufania społecznego, w której zachowane są wszelkie normy etyczne i moralne, w którym nie ma miejsca na sytuacje rzucające cień na instytucję i jej pracowników. Zgodnie z Regulaminem Organizacyjnym oraz Kodeksem Etyki Pracownika Socjalnego, tego rodzaju sytuacje są absolutnie niedopuszczalne, a każdy pracownik dopuszczający się ich naruszenia  musi liczyć się z natychmiastową reakcją i surowymi konsekwencjami. I takie też działania podjęte zostały w stosunku do pani M.

– Mieszkam 550 km od Stargardu. To była moja najukochańsza ciocia. Nie mogę pogodzić się z tym, co się wydarzyło. I nie chodzi tu o ten dom… Cieszę się, że MOPS tak szybko zareagował – powiedział w rozmowie telefonicznej Grzegorz Rzeźniczak.

Bożena Kuszela

(śródtytuły – bk)

fot. mops.stargard.pl

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

55 KOMENTARZE

  1. To nie pierwszy taki przypadek. Nowa dyrektor i wychodzi smrod, uklady dlugoletnie. Przetrzepac caly mops ich majatki . Dobry prokurator i smrod wyjdzie

  2. W Polsce obowiązuje coś takiego jak domniemanie niewinności warto o tym pamiętać. Nie rozumiem nagonki na opiekunki MOPS, które świadczyły usługi u chorej. Jak można wyczytać z artykułu nie mają nic wspólnego ze sprawą, nie można im nic zarzucić, wykonywały należycie obowiązki aby pomóc kobitce. Mowa jest o prywatnej opiece więc Pan Grzegorz powinien liczyć się z tym, że obraża Pan osoby, które pewnie nawet o tej całej sytuacji nie wiedziały. To, że Pan nie wiedział o tym, że ktoś przychodzi prywatnie nie daje Panu prawa aby osądzać, że były to opiekunki. Dyrektor MOPS zresztą wyraźnie napisał, że zostały sprawdzone papiery i ta osoba nie przychodziła w godzinach świadczonych usług. Szkoda, że portal zanim zamieści artykuł takich podstaw nie sprawdza. Wiele to o was świadczy. Warto wspomnieć też o rodzinach, które zostawiają swoje mamy, ojców, dziadków i opiekunki mają ogarnąć całą dobę w godzinę. Bardzo przykre i zanim ktoś osądzi warto poczekać do wyroku sądu w tej sprawie.

    • Ależ to nie jest nagonka na opiekunki. To stwierdzenie faktu, że ktoś zataił przed rodziną śmierć osoby najbliższej, nie zamieścił nekrologów, poprosił zaklad pogrzebowy o nie udzielanie informacji. Powiedzmy sobie szczerze tak nie robi ktoś kto nie ma sobie nic do zarzucenia.

      • Ktoś czyli pracownik mopsu, ale nie opiekunki które chodziły tam w godzinach wyznaczonych przez przełożonych. Jeden pracownik zawinił a idzie na wszystkich. W każdej grupie zawodowej są czarne owce. Firma pogrzebowa powinna też wydać oświadczenie czy to prawda bo to o nich też świadczy. Chociaż na stronie widać komentarze gdzie widziano nekrologi więc coś tutaj nie pasuje.

  3. Żadnego wyroku nie będzie bo Pani M, nie popełniła przestępstwa! Starsza Pani miała prawo sama dysponować swoją własnością – domem! Jeśli Pan Grzegorz nie wiedział, że cioci pomaga Pani M. to oznacza, że niewiele interesował się ciocią, jej losem, potrzebami a zainteresował się po śmierci jak na horyzoncie pojawił się dom w spadku

    • Ależ proszę czytać ze zrozumieniem. Umowa dożywocia to zobowiązanie do utrzymywania osoby która w zamian daruje dom. Z tekstu jasno wynika, że do staruszki przychodzili pracownicy MOPS. Pani M. nie tylko naruszyła obowiązki służbowe ale także złamała warunki umowy z podopieczną. Myślę że MOPS wiedział co robi a i prokuratura też dołoży swoje. Panią M. zwyczajnie zaślepiła pazerność.

      • Tak to chyba należy rozumieć. Skoro starsza pani płaciła za pomoc MOPS-u, to o jakiej opiece “dożywotniej” mowa? Taka opieka w zamian za prawo własności mieszkania powinna zabezpieczać wszelkie potrzeby staruszki, a jej emerytura powinna być wyłącznie na jej wydatki.
        Również okres 4 miesięcy od aktu notarialnego do śmierci może sugerować, że pani była w coraz gorszym stanie zdrowia, a osoba podejrzewana teraz o oszustwo to wykorzystała. Nie chcę nawet sugerować, że mogło dojść do czegoś innego…
        Z drugiej strony dziwi postawa notariusza, który chyba powinien zainteresować się, czy starsza kobieta nie ma rodziny. To przecież oczywiste, że takie darowizny będą po śmierci podważane przez spadkobierców. Musi się także (notariusz) upewnić o pełnej świadomości podejmowanej przez darczyńcę decyzji.
        Gdyby pani M. chciała faktycznie dobrze dla swojej podopiecznej, to załatwiłaby sprawę bardzo prosto, przez poinformowanie rodziny, iż staruszka chce obdarować ją mieszkaniem za dożywocie. Wówczas rodzina nie może po jej śmierci twierdzić, że nic nie wiedziała.
        Zresztą jestem zdania, że sprawy majątkowe należy pozamykać za życia (w przypadku osób starszych) i to z poinformowaniem wszystkich zainteresowanych. Nie wyobrażam sobie, aby po moim odejściu ktokolwiek miałby podważać prawo moich wyznaczonych spadkobierców do spadku. Waśnie w rodzinie o majątek? To chore.

  4. Po pierwsze dane podopiecznych ma socjalna , kierownik opekuneki jej zastepca i tylko jedna z nich mogla byc zwolniona bo jest osoba ktora ma dostep do danych ktore jak mowia ochrona danych . Rodzino nie odpuszczajcie bo to nie pierwszy taki przypadek to juz dziala od lat a ta zlodziejka to miala wglad do danych .nie opiekunka moge poswiadczyc ze to zlodziejka

  5. Znałam panią Henrykę Starostę od kilku lat i przy każdym kontakcie ta Pani mówiła że nie ma żadnego kontaktu z rodziną i nie chce go mieć bo chcą tylko jej majątku a w niczym jej nie pomagają wiec skąd nagle wziął się ten Ukochany Siostrzeniec ? Właśnie ta Pani mówiła mi za życia że to od obcych ma wsparcie przyjaźń i miłość

    • Pewnie jesteś koleżanką pani M. Pani M przedstawiała się zawsze jako opiekunka. Jeżeli znałaś panią Henrykę to znasz jej relacje z rodziną, o których nie chcesz pisać prawdy. Rodzinie chodzi tylko o wyjaśnienie wielu niejasności związanych z “opiekunką”, które mają wiele znaków zapytania. Nie wszystko zawarte jest w artykule. Budujące dla rodziny są niektóre komentarze. Od wyjaśniania i osądzania jest prokurator i sąd.

      • Do Anonimu ,zgodzę się że od wyjaśnienia jest sąd i mam nadzieję że stanie na wysokości zadania .Opiekunka to niestety niewdzięczny zawód ,jak trwoga to do Boga .Jak nie chce się opiekować rodziną to opiekunka jest zbawieniem ,ale jak podopieczny zauważy że nie ma co liczyć na rodzinę to powierza opiekunce wszystko ,i wtedy opiekunka jest nic nie wartym intruzem .Niech te święte rodzinki zaczną się opiekować sami leżącymi ,schorowanymi,bez pomocy “tych złych opiekunek”,niech na własnej skórze przekonają się jaka to łatwa praca.Czesto podopieczni z zemsty ,że rodzina ich zostawiła przepisują swoje majątki na opiekunki lub różne fundację .

      • tak, była zdrowa na umyśle, była samodzielna, sama prała, sprzątała, gotowała, uprawiała ogródek, zamiatała liście przed domem itd.. Jest z rodziny długowiecznych. Ma starsze siostry, które są również w pełni władz umysłowych i dlatego nie mogą pogodzić się z takim potraktowaniem najbliższych

        • Zgadzam się. Pani Henia to elegancka kobieta. Nigdy na nic nie narzekała, rodzina przyjeżdżała i zabierała ją nad morze, na święta. Miała dużo znajomych, którzy ją często odwiedzali i pomagali jak była taka potrzeba. Zreszta sąsiad z boku starszy Pan, to potwierdzi. On wszystko widział 🙂

    • Rodzina ma prawo mieć swoje życie i pracę. A jak ktoś ma rodzinę i pracę to nie ma czasu zajmować się wszystkim ciociami rozrzuconymi po Polsce. Czy Wy opiekuneczki zajmujecie się po pracy swoimi rodzicami i wszystkimi ciotkami, które mieszkają kilkaset km od was? Macie czas na pracę, dzieci, ciotki, nierzadko ogród itp….Od tego są takie instytucje jak Mops i zawód opiekunki, żeby profesjonalnie zajmować się innymi, dzięki takim ludziom macie pracę….

  6. Nie osadzajcie jak nie znacie prawdy .Pani M. to skarb i pomoc innym jest jej mottem życiowym. Pomagała i pomaga innym nie tylko w pracy ale również poza nią . I dla jasności jestem koleżanką M.

  7. Nie jestem niczyją koleżanką, ale jeśli ktoś bierze dom za dożywocie to bierze na siebie wszystko co jest związane z utrzymaniem osoby oddającej. Jeśli staruszka sama za siebie płaciła i przychodzili pracownicy MOPS to jest to bardzo, ale to bardzo sprzeczne z prawem i umową. Koniec kropka. Takie jest prawo. Pani pracowała w MOPS więc wiedziała jakie są zasady. Prokuratura jest od tego żeby ustalić szczegóły a sąd oceni.

  8. Widzę, że tu jest wielu znawców sprawy nie mających bladego pojęcia jak było i jak jest… “Ukochany siostrzeniec” gdzie był przez tyle lat, że nawet nie wiedział o tym, że ktoś do Pani Henryki przychodzi? Kiedy “Ukochany Siostrzec” się pojawił? Jak “Ukochana” ciocia zmarła… Biedny… Bardzo Panu współczuję, bo martwi się pan o Dom po “ukochanej” Cioci… I wie Pan czego tak szczerze jeszcze Panu współczuję? Że zachowuje się Pan jak “Hiena cmentarna”! Czy to Pan pochował ” Ukochaną ” Ciocie? Zapewne nie… Czy Pan się opiekował “Ukochaną” Ciocią? Zapewne również nie… Każdemu jest łatwo oceniać jak nie zna sprawy… Od tego jest sąd! Człowiek podejrzany (tutaj mówię o Pani M.)= człowiek niewinny, a czlowiek skazany=człowiek winny!!! Zacznijcie to rozgraniczac

    • Ciocia nie chciała niczyjej opieki – ciocia potrzebowała pomocy. Siostrzeniec służy prokuraturze bilingami – utrzymywałem z ciocią stały kontakt – wystarczyło jej słowo a jechałem całą noc żeby np ją gdzieś zawieźć. Byłem dla niej zawsze czego ciocia była świadoma ale nie wykorzystywała bo wiedziała że sam jestem osobą niepełnosprawną wymagającą czyjeś pomocy w codziennym życiu. Takie rzeczy prokuratura z pewnością ustali. I wyprawiłbym jej pogrzeb na jaki zasłużyła a nie pochowałbym jej ukradkiem w tajemnicy przed całym światem jak to usiłowała zrobić pani M. i co po części jej się niestety udało.

      A co do hieny – Pani M. Nie zrobiła dla cioci nic za darmo. Za każdą usługę, podwózkę itd ciocia jej płaciła. Pogrzeb ciocia w zasadzie opłaciła sobie sama za pieniądze z zasiłku. A Wystarczyło zachować się przyzwoicie: powiadomić nas o cioci śmierci, dać nam ją opłakać, pochować i zabrać np jej zdjęcia na pamiątkę – czegoś co pani M. Wyrzuci na śmietnik a dla nas ma wartość.

      Mój list nie dotyczy dziedziczenia domu co koleżanki pani M. starają się zakrzyczeć. Dotyczy ukrycia faktu śmierci i tego ze mimo zobowiązania do utrzymywania cioci przez Panią M. Ciocia ciagle musiała korzystać z pomocy MOPS i za wszystko musiała płaciła sama.

      Grzegorz

    • Pani obrończyni uciśnionych, smutno czytać co pani pisze. Właśnie panią zapytałam, co jeśli pani by miała chorą ciocię na drugim końcu Polski. Nawet nie chcę żeby pani odpowiadała. Życzę pokory. Mniej oceniania i więcej ludzkiego zrozumienia.

  9. Prokurator bardzo szybko może i na pewno sprawdzi bilingi telefonu ,czy rzeczywiście rodzina tak często kontaktowała się z Panią .Też jestem opiekunka ,ale nie pracuje przez Mops i widzę co się dzieje .Za życia rodzina ma swoje sprawy ,i swoje zycie. W nosie mają starszą lub schorowaną osobę ,a jak dochodzi do najgorszego to nagle sobie przypominają ,że ktoś taki istnieje i oczy sobie wydrapują za pieniędzmi.

  10. Ha ,ha ,to dopiero kochany siostrzeniec nawet nie wie co pisze ,więc tak naprawdę nic o cioci nie wiedział ..Napisał ,że ciocia miesięcznie płaciła ok.110 zł .Jakim cudem pytam? Mops bierze ponad 20 za godzine opiekunki .Prosty przelicznik ,dwa razy w tygodniu to prawie 50 zł , razy cztery tygodnie to wychodzi ponad 200 zł miesięcznie .

    • I tu się mylisz, opłata za opiekunki jest wyliczana w zależności od wysokości emerytury, więc ta pani mogła płacić nawet 3zl za godz usług opiekuńczych, żeby pisać trzeba wiedzieć a ja widzę że co jedno to mądrzejsze! 😁

  11. Brawo! Bardzo urzekła mnie ta historia! Pomoc i dobre serce motto życiowe pomaganie 🤣🤣🤣oczywiście pani M jak widać bardzo lubi pomagać w szczególności starszym osobą z dobytkiem! 🤣Wstyd droga pani

    • Zbyniu nie przesądzaj sprawy tak pochopnie, bo potem może być trudno odwołać swoje słowa. Sprawa jest mocno niejasna, bo obie strony inaczej ją przedstawiają.
      Jakby nie było, to jeśli staruszka była w pełni świadoma podejmowanej decyzji o “dożywociu”, to nic nikomu do tego. Niech prokurator wyjaśni i tyle.
      Moja ciocia także opiekowała się prywatnie sąsiadką, za co ta pozostawiła jej mieszkanie. Przy czym różnica polegała na tym, że sąsiadka faktycznie nie posiadała żadnej rodziny, a moja ciocia opiekowała się nią bezinteresownie przez wiele lat. O przekazaniu mieszkania w spadku dowiedziała się na krótko przed śmiercią sąsiadki.
      Tak więc nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka, a tym bardziej nie przesądzajmy, że ktoś jest hieną…

  12. Zgodnie z Regulaminem Organizacyjnym oraz Kodeksem Etyki Pracownika Socjalnego.Jesli chodzi o etyke to miałam okazje sie przekonac,jacy etyczni pracownicy tam słuzbe pełnia.Zgłaszasz przemoc domowa,a pracownik socjalny zaglada do lodowki i stwierdza autorytatywnie,ze w domu nie ma przemocy,bo lodowka jest pełna.Jakby osoby,ktore maja zaopatrzone lodowki nie stosowały przemocy.

  13. Sprawa prosta. Z teksu wynika, że pani M., nie była opiekunka z ramienia mops, tylko przychodziła prywatnie. Wiele opiekunek tak dorabia, ponieważ usługi opiekuńcze są świadczone w godzinach 7-15. A często chorzy potrzebują pomocy jeszcze wieczorem. Gdy długo się kogoś wspiera, rodzi się zażyłość.. Taaa.. Odwieczny ból rodzin, które nie robią nic żeby samemu zająć się schorowanymi członkami rodziny. Wielki krzyk podnoszą gdy następuje zgon, a majątek trafia w ręce kogoś kto faktycznie zabezpieczał potrzeby tejże osoby. Wstyd rodzino!! Jak to była taka ukochana Ciocia, to trzeba było zabrać ją do siebie. A nie niszczyć życie opiekunce.

    • Jakie przepraszam niszczyć życie? A kto tej Pani zabraniał powiadomić rodzine o zgonie podopiecznej? Dlaczego po podpisaniu umowy wzięła dom ale utrzymania staruszki już nie? Była zastępcą kierownika ds opieki jeśli dobrze pamietam. Doskonale wiedziała ze jej podwładne chodziły do osoby która powinna utrzymywać.
      To ze ktoś mówi prawdę to niszczenie życia? Gratuluje moralności – wypisz wymaluj Dulska.

  14. Tez tak uważam jak można zniszczyć życie opiekunce która się zajmowała obcą osobą bo rodzina nie chciała sam telefon nie wystarczy. Starsza pani miała prawo zapisać dom komu chce jak jest spadek to nagle rodzina się znajduje po śmierci.

    • Zdaje się obie strony zgodnie twierdzą że to nie była darowizna czy spadek, a umowa – “ja tobie do a ty się mną opiekuj i za mnie płać”. A z decyzji MOPS’u i skierowania sprawy do prokuratury wynika że było “ja tobie dom, a za opiekę i wszystko inne muszę sobie sama zapłacić”. Jak ktoś uważa że to uczciwe, to ma spaczone poczucie dobra i zła. Takie rodem z PRL, kiedy na “złodzieja” mówiło się “zaradny”.

  15. każda pomoc z mops jest oparta na wywiadzie środowiskowym który zawiera dane o stanie majątkowym finansowym oraz o rodzinie.dane są dobrze znane pracownikowi socjalnemu.wykorzystywanie ich do celów kprywatnych jest nieetyczne i niezgodne powołaniem pracownika socjalnego i to nie podlega żadnej dyskusji.

  16. nie płaciła za opiekę 100 procent tylko częściowo dopłacane było ze środków gminnych czy opiekunka za dom nie zdawała sobie z tego sprawy.czy była upoważniona do pogrzebu przez zmarłą czy też robiła to służbowo przez mops.uważam że wykorzystano w całej sprawie czas zmiany dyrektora.kto nie przeżył faktu opieki nad starszym człowiekiem nie powinien zabierać głosu i oczerniać rodziny.

  17. Pani M. Opiekunka nie jest miłą osobą, zdążyłem ją poznać. Jest interesowna i “silna psychicznie”, “twarda” babka… Może właśnie dlatego była szykowana na kierownicze stanowisko, bo na takie stanowiska bierze się twardzieli, więc nie wierzę w jej niewinność, co nie oznacza, że ją potępiam. Po prostu została złapana za rękę za coś co innym się udaje. Myślę, że najwyższy czas “przetrzrpać” pracownikow Mopsu i nie brać byle kogo na opiekunkę bo połowa z nich nie powinna się znaleźć na tym stanowisku. Jednak opiekunka powinna się wykazać kulturą osobistą a nie na pierwszym spotkaniu z podopieczną wypytywać o sprawy rodzinne i majątkowe. Pierwsze się pchają do zarządzania finansami podopiecznych. Ludzie uważajcie na tę sępy i zastanówcie się dziesięć razy zanim skorzystacie z ich usług. Lepiej poprosić sąsiadòw o pomoc i im zapłacić.

  18. Po przeczytaniu różnych wypowiedzi, chciałam zwrócić uwagę na sedno sprawy, której nie jest pozostawiony przez zmarłą majątek. Rodzina stwierdziła.. taka była wola cioci i należy ją uszanować. Natomiast zachowanie p. M i jej
    męża wzbudzilo wiele podejrzeń począwszy od zatajenia śmierci, pochówku, kremacji, której
    ciocia nigdy nie chciała a także wiele innych dziwnych zachowań np likwidacja telefonu stacjonarnego na rzecz telefonii komórkowej, z którą
    ciocia nie mogła sobie poradzić
    Teraz podejrzewamy, że bylo to celowe by utrudnić kontakt z rodziną. Rzeczą normalną były
    rozmowy z siostrami i ich dziećmi. Rodzina była spokojna bo ciocia świetnie sobie radziła, mimo pewnych ograniczeń ruchowych. Była kontaktowa i towarzyska choć nieufna wobec
    niektórych osób. Czarę podejrzeń wobec p. M. dopełniła
    odmowa pozwolenia na wejście
    do domu w celu zabezpieczenia
    drobnych rodzinnych pamiątek. P. M. zasłaniała się brakiem czasu. Wobec tego rodzina zaczęła drążyć temat i wyszło wiele innych spraw. W tym wszystkim należy zaznaczyć, że p. Dyrektor MOPS-u zadziałała szybko, kierując sprawę do Prokuratury, celem przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego. Trudno… w najporządniejszej rodzinie znajdzie się jakaś czarna owca.

  19. Pani M…. miała gadane i ma . Zamydliła mózg wielu osobom z mopsu i nie tylko . Doszła do stanowiska jakie spełniała do dnia zwolnienia . Miała plany dojśc dośc wysoko ale zgubiło ją jedno ,, szybka kasa” Dalej robi ofiare z siebie co widac z komentarzy . Chciala byc cwana ,podstepna ,miła dla ludzi waznych w mopsie aby miec poparcie ktore ma do tej pory . Nie jezt ofiarą tylko złodziejką . Zobaczymy jak na to prokuratura ktora ma dostep do finansow stanu majatku i wydatkow . Rodzino nie poddawajcie sie dac opiekunki z mopsu na świadkow to jest bsrdzo wazne wyjdzie system pracy pani M a i duzo pań poswiadczy niezgodnosci z ta pania

  20. M czemu sie nie ujawni . Wstyd ci kłamczucho ,manipulantko . Wiesz kto pisze . Uwazam ze szprycowalas babke ze zeszla i szybko spaliłas ale jest archiwum X ktore ujawnia zbrodnie idealne A ty jestes jej nr 1 a reszte numerow wyjdzie z czasem aniole ty reszte aniołkow jeszcze szuka biednych ,samotnych dusz .

    • Opieka, aż się włos jeży po przeczytaniu tego co napisałaś… Nie bronię nikogo, ale nie można nikomu niszczyć życia i oskarżać bez jakichkolwiek dowodów… Jest jeszcze cos takiego jak pomówienia i to jest w mojej ocenie świństwo oceniać kogoś z perspektywy tylko zasłyszanych słów, bo nikt nie wie jak na prawdę było… Ludzie, przestańcie oczerniać innych! Każdy ma swoje sumienie, a od karania i wyjaśniania sytuacji jest sąd a nie wy!!!
      A tak na marginesie Opieka, to właśnie dlaczego tty się nie ujawnisz, skoro jesteś tak odważna pisać tak okropne rzeczy? Czyżbyś się bała konsekwencji cywilnych? Skoro masz odwagę pisać o tym, ze Pani M otruła staruszke, to miej odwagę się przedstawic z imienia i nazwiska!
      Nie pozdrawiam okrutna i tchórzliwa kobieto…

  21. Ta Pani juz dawno rozpoczęła polowanie. Niby bezinteresownie . Wcale nie. Mam wiele do powiedzenia, ale musze skontaktowac sie z rodziną albo z panem Grzegorzem. Jestem przyjaciółką Heni od 15 lat. I wiem jedno hieny ciągle kręciły sie kolo Heni. Ona byla bardzo samotna. Lubila porozmawiać . Ale hieny to chcialy wykorzystać
    Panie Grzegorzu prosze sie odezwać
    Do mnie. Zgłosiłam tez do Prokuratury w Stargardzie.

SKOMENTUJ TEKST

Wprowadź swój komentarz!
Wpisz imię