Błękitni Stargard. Sami sobie komplikują sytuację

2

Podopieczni Adama Topolskiego przegrali drugi mecz z rzędu u siebie. Tym razem, w obecności już kibiców, musieli uznać wyższość Pogoni Siedlce.

Błękitni Stargard – Pogoń Siedlce 2:3 (1:2)

Bramki: 29. min. Sanocki, 54. min. Fadecki – 9. min. Kozłowski, 18. min. Marciniec, 80. min. Więdłocha

Błękitni: Rzepecki – Theus, Ostrowski, Krawczun, Sitkowski – Sanocki (83. min. Bochnak), Gawron (83. min. Kompanicki), Cywiński, Łysiak (77. min. Polkowski), Fadecki – Paczuk

Pogoń: Smyłek – Kozłowski I (46. min. Krawczyk), Očenáš, Wełna, Olszewski (68. min. Mójta) – Wojtuszek, Margol (61. min. Mosiejko), Repka, Marciniec, Więdłocha (85. min. Romanowicz) – Walków

Po wznowieniu rozgrywek był to trzeci mecz Błękitnych na własnej murawie. I trzeci, w którym wynik otworzył się w zaledwie kilka minut po jego rozpoczęciu. Podobnie jednak jak w spotkaniu z Bytovią Bytów, tak i w niedzielnym pojedynku z Pogonią Siedlce wynik ten otworzyli goście.

Po akcji w prawym narożniku pola karnego gospodarzy, piłkę otrzymał Marcin Kozłowski i silnym strzałem umieścił ją w siatce.

Błękitni dopiero po kwadransie zaczęli tworzyć groźne sytuacje.

W 16. minucie Krystian Sanocki znalazł się w polu karnym rywala, przełożył piłkę na lewą nogę, uderzył, ale strzał został zablokowany.

W odpowiedzi Pogoń przeprowadziła akcję lewą stroną, skąd Kamil Walków zagrał do niepilnowanego Piotra Marcińca. Temu pozostało dołożyć jedynie nogę, aby piłka powędrowała do bramki.

Dopiero wówczas w stargardzkiej ekipie można było zauważyć podrażnioną ambicję.

W 21. minucie, po akcji lewym skrzydłem, pod bramkę Pogoni wparował Patryk Paczuk. Za daleko jednak wypuścił piłkę i ta wylądowała w rękach Mikołaja Smyłki.

W 29. minucie gospodarze strzelili bramkę kontaktową, a jej autorem okazał się Krystian Sanocki. Błękitni przejęli inicjatywę, co rusz konstruując groźne okazje.

W 32. minucie Marcin Gawron posłał piłkę tuż nad poprzeczką, a chwilę później ten sam zawodnik zagrał do Jakuba Ostrowskiego, po strzale którego tylko i wyłącznie instynkt golkipera Pogoni uchronił zespół przed utratą gola.

Po przerwie stargardzianie wrócili na murawę nadal naładowani energią i rządni bramki. Zaowocowało to wyrównaniem, które w 55. minucie uzyskał Wojciech Fadecki.

Błękitni chcieli pójść za ciosem i – niczym w siatkówce – z 0:2 wyjść na 3:2. Niestety w 80. minucie wszelki wysiłek został zaprzepaszczony, po tym jak do kapitulacji Mariusza Rzepeckiego zmusił Eryk Więdłocha.

Choć gospodarze walczyli do samego końca, nie udało się uratować nawet remisu.

Tym sposobem podopieczni Adama Topolskiego, którzy jeszcze dwie kolejki temu byli w strefie barażowej – dającej prawo gry o awans, choć nadal są na miejscu siódmym, to teraz bliżej im do strefy spadkowej. Do szóstej Bytovii tracą pięć punktów, a nad piętnastym Lechem II Poznań mają przewagę czterech oczek.

W najbliższą sobotę Błękitni zagrają na wyjeździe z Olimpią Elbląg.

tekst, fot. Marcin Kaczan

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

2 KOMENTARZE

  1. Czemu nikt lokalnie nie pisze o blamażu i nie zgłoszeniu do rozgrywek siatkarek Spójni Stargard?
    Co to temat tabu? Wystarczyło 320 tys. aby nie było wstydu i aby nie zmarnować lat pracy wielu ludzi w mieście. Za to znalazła się kasa na remont kościoła tylko 1 000 000 złoty ?! Zabrano budżetowym jednostkom nagrody, premie, zakupy bo nie było kasy w mieście, ale na ” boski ” cel się znalazła ?

SKOMENTUJ TEKST

Wprowadź swój komentarz!
Wpisz imię