Wybory prezydenta RP. Andrzej Duda w Stargardzie – emocji nie brakowało

2

To już druga w tym roku wizyta głowy państwa w naszym mieście. Tym razem w ramach kampanii wyborczej przed II turą. Zwolennicy urzędującego prezydenta zmobilizowali się i tłumnie przybyli 2 lipca na Rynek Staromiejski w Stargardzie. Ale nie byli sami, gdyż pojawili się tam również przeciwnicy Andrzeja Dudy.

Od początku między obiema stronami, jeszcze zanim kandydat Zjednoczonej Prawicy przyjechał do nas, było „gorąco”.

Grupa z portretami Rafała Trzaskowskiego i z transparentami głośno zaznaczała swoja obecność, gwiżdżąc i krzycząc: „Mamy dość”, „Konstytucja”, „Pinokio”, „Mafia”, „Marionetka”,

Druga strona – zwolenników prezydenta, którą zagrzewał do okrzyków jeden z organizatorów spotkania, jeszcze głośniej skandowała: „Andrzej Duda”, „Zwyciężymy”.

Dochodziło do słownych potyczek, wzajemnych inwektyw, przepychanek i poszturchiwań. Policja miała co robić – uspokajała, rozdzielała, czasami spisywała krewkich polemistów.

Gdy prezydent pojawił się na Rynku, okrzyki wzmogły się. Podobnie – gwizdy. Chwilami trudno było usłyszeć, co Andrzej Duda mówi.

Najpierw ciepło wyraził się o naszym mieście.

– Jestem pod wrażeniem Stargardu i tego, jak jest zadbany. Gratuluję rozwoju miasta, estetyki budynków i jednego z najpiękniejszych miast. To wielka zasługa mieszkańców i samorządu – mówił prezydent.

Później były już kampanijne wypowiedzi w ostrym tonie.

– Chcę, żeby Polska rozwijała się ambitnie, żebyśmy rozwijali inwestycje lokalne i te wielkie – jednocześnie, ale nie jedne kosztem drugich. Dosyć takiego dziadowskiego myślenia – mówił prezydent.

Zaznaczył też: – Trzeba po raz kolejny powiedzieć „do widzenia”. Mamy dosyć tych, którzy podnosili wiek emerytalny. Nigdy więcej nie powinni pchać się do władzy w Polsce. Po co, po to, żeby kraść 50 mld złotych z VAT rocznie? Po to chcą się dopchać do władzy, żeby ktoś nas okradał? Złodziejom i tym, którzy złodziejom sprzyjali, mówimy „nie”.

– „Nie” dla kłamców. Nie można im oddać władzy, bo już raz oszukali. Idźcie do wyborów! – kontynuował prezydent.

Podkreślił też, że chce „budować Polskę dla przyszłych pokoleń, a nie bronić jakiegoś warszawskiego salonu, żeby mogli sobie robić jakieś interesiki”.

– W Polsce jest miejsce dla każdego, kto ma w sercu Mazurka Dąbrowskiego i śpiewa razem „Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy” – powiedział Andrzej Duda. Gdy zebrani przy mównicy ludzie zaczęli śpiewać hymn państwowy, dołączył do nich. Później poprosił o wsparcie w wyborach.

Na koniec prezydent zwiedził, będącą w remoncie, kolegiatę NMP Królowej Świata.

Bożena Kuszela

fot.: Bożena Kuszela, Maciej Kuszela

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

2 KOMENTARZE

SKOMENTUJ TEKST

Wprowadź swój komentarz!
Wpisz imię